Menu
Menu

Ile jest sztuki w krytyce sztuki?

Być może słyszeliście już o #StanieKrytycznym, nowej konferencji, która powstała w związku z tzw. „kryzysem krytyki”? Celem wydarzenia jest odpowiedzenie sobie na pytanie,  jaka jest rola krytyka sztuki i w ogóle krytyki artystycznej w dzisiejszych czasach. 

Ja od pewnego czasu dość intensywnie przyglądam się scenie krytyki artystycznej w naszym kraju. Piszę „scenie”, bo takie określenie wydaje mi się adekwatne do tego, co obserwuję. Ta scena ma swoich głównych, ulubionych mówców i… patrząc na nich z widowni mam czasem wrażenie, że niestety pomylili spektakle. Mimo to zostaję na miejscu i oglądam te wystąpienia, bo w jakiś sposób są one ogromnie wciągające. Dlaczego? Bo są niezwykle osobiste. Mówią o tym, kto kogo lubi mniej, a kto kogo bardziej; kto z kim się sprzecza, kto komu co zarzuca, kto komu płaci, kto należy do jakiej grupy i komu broni się do niej wstępu. W momencie, gdy mówcy dosadnie określą już, kto kim właściwie jest, to dalej przechodzą do wzajemnego komentowania swoich wystąpień i zarzucają sobie: kto w nich użył jakich słów i form retorycznych, kto odniósł się bądź wcale się nie odniósł do danych metodologii i filozofii, kto ma jakie wykształcenie, doświadczenie i co z tego wynika…

W tych dyskusjach zarówno pokrzywdzeni jak i wygrani mają swoje pięć minut. Czasem jest tych minut więcej, niekiedy kłótnie trwają kilka dni, a nawet tygodni. Ulubionymi ich częściami są długie monologi i błyskotliwe, pseudo-humorystyczne, personalne docinki. Jednym z najczęściej występujących słów w dyskusji wydaje się być (bardzo ostatnio modna) #gównoburza. Trudno doszukiwać się w tym krytyki sztuki, a co dopiero samej sztuki. Ale jedno muszę przyznać – dyskusje te wciągają, jak dobry film!

Wracając do konferencji – mam nadzieję, że odkryje ona dla nas odpowiedź na wielką niewiadomą, to znaczy – co zatruwa naszą młodą i waleczną krytykę artystyczną i jakie jest na to antidotum? Być może uda się tam znaleźć również odpowiedź na to, dlaczego współcześnie większość ludzi nie wyraża jakoś większego zainteresowania krytyką sztuki? (Może to język, jakiego używają krytycy? A może to „uzależnienie” od instytucji sztuki nie pozwala krytykom rozwinąć skrzydeł? Hmm…). A może ktoś dostrzeże, że niewiele krytyków mówi, a nawet nie próbuje mówić do ludzi* o sztuce**?

* „do ludzi” – czyli nie wyłącznie do: innych krytyków, historyków sztuki, redaktorów magazynów o sztuce, profesorów akademickich, właścicieli galerii, dyrektorów muzeów i pracowników innych instytucji sztuki.

** „o sztuce” –  wychodzę z założenia, że wszyscy interesujący się sztuką, zaczęli o niej mówić, bo są głęboko przekonani o jej ogromnej wartości i znaczeniu w naszym życiu. Dlaczego o tym zapominamy?

Wasza krytyczka krytyki,
GALERIANKA

Źródło zdjęcia tytułowego: traceloops.tumblr.com.

1 comment

Leave a reply