Menu
Menu

Kim jest współczesny kolekcjoner sztuki?

Mówimy „kolekcjoner”, myślimy „koneser, człowiek majętny, pewnie milioner, wysoko urodzony, posiadający szerokie wyższe wykształcenie, żyjący w luksusie, często podróżujący, nic nie musi, pieniądze przychodzą mu łatwo, głównie za sprawą inwestycji, człowiek z elity, VIP”.

Nie będę udowadniać, że współcześnie osoba kolekcjonująca sztukę nie pasuje już do tego opisu. W wielu przypadkach wśród Kolekcjonerów z listy Top 200 ta charakterystyka jest całkiem adekwatna, ale jeśli szerzej spojrzymy na całą grupę współczesnych kolekcjonerów sztuki, to zauważymy diametralne zmiany.

O tych zmianach mówi między innymi Marc Spiegler (dyrektor globalny Art Basel). I nie chodzi o to, że teraz nagle każdy może zacząć kolekcjonować dzieła sztuki – możesz zacząć zawsze i wszędzie, niekoniecznie zarabiając miliony i to jest fakt. Chodzi o to, jak diametralnie zmieniły się cechy tej zamożnej – coraz większej – grupy osób, która kupuje dzieła sztuki, i jak wpływa to na cały rynek sztuki.

Z zimną krwią

Do wyrachowanego inwestora zdecydowanie pasuje określenie „człowiek majętny, pewnie milioner”, ale daleko mu do „konesera”. Zwykle nie pochodzi z rodziny, w której tradycją jest kolekcjonowanie sztuki. W zakupionych dziełach nie patrzy na wartości estetyczne. Zwraca uwagę na to, co policzalne, czyli na pieniądze. Przed zakupem dzieła zadaje konkretne pytania: jakie jest prawdopodobieństwo, że wartość dzieł danego artysty wzrośnie? Co dokładnie na to wpływa? Jak długo trzeba czekać na zwrot inwestycji? Tego rodzaju kolekcjonerów spotkacie na przykład w Dolinie Krzemowej. Takie wyrachowane działanie nie jest oczywiście żadną nowością, z resztą koneserzy też w pewnym stopniu się nim kierują, dzięki niemu powstał z resztą art banking.

Brak omnibusów

Świat zmienia się bardzo dynamicznie. Im później się urodzimy, tym więcej wiedzy mamy do „nadrobienia”, dlatego trudno szukać erudytów i specjalistów w wielu dziedzinach na wzór mistrza da Vinci. Sprzedawcy dzieł sztuki skarżą się, że coraz więcej osób odwiedzających galerie i targi, wie o sztuce coraz mniej. Można wyróżnić dwie główne przyczyny tego zjawiska. Po pierwsze nie jesteśmy w stanie przyswoić Wszystkiego i nie ułatwia nam tego sztuka współczesna, w której nowe „kierunki” i style zaskakują z dnia na dzień.

Brak czasu

Po drugie świadome, poparte gruntownym wykształceniem kolekcjonowanie sztuki wymaga dużo wolnego czasu – zarówno pod względem intelektualnego przygotowania jak i fizycznych możliwości częstego podróżowania, wizyt w galeriach, muzeach i na aukcjach. Okazuje się, że na to wszystko mamy po prostu coraz mniej czasu. Marc Spiegler w swoim wystąpieniu na konferencji Talking Galleries w Barcelonie przytoczył fragment artykułu The Rise of the New Global Elite z portalu The Atlantic: „W 1916 najbogatszy 1% Amerykanów tylko 1/5 swoich dochodów otrzymywał  z płatnej pracy; w 2004 ta liczba wzrosła do 60%”. Obecnie – zarówno klasa wyższa, ale także średnia – poświęca wyjątkowo dużo czasu, by pracować = zarabiać. Mit leniwego milionera, któremu pieniądze spadają z nieba został pogrzebany. Jak pisze Spiegler: „nowi kupcy sztuki na naszych targach często inwestują w fundusze hedgingowe lub start-upy; mogą być super-zamożni, ale są też super-zajęci. Jakkolwiek mogą być bardzo zainteresowani sztuką, nie mogą sobie pozwolić na sobotnie wizyty w galeriach. Zamiast tego, wielu z nich korzysta z pośredników, aby Ci wykonywali za nich research; właśnie dlatego ranga doradców sztuki diametralnie wzrasta. Wielu kolekcjonerów mocno angażuje się również na aukcjach sztuki; to dla nich szybszy i bardziej transparentny sprzedażowo proces. Ta głęboka demograficzna zmiana w zamożności tłumaczy również, dlaczego targi sztuki zaczęły grać tak ważną rolę: w sposób niezwykle efektywny oferują niezwykle zajętemu kolekcjonerowi podgląd na cały globalny rynek”.

Zanik hierachii społecznej

Ta zmiana funkcjonuje już od dawna, jest oczywista, ale może być nadal niezauważalna w świecie sztuki. Kolekcjonowanie nie jest już przywilejem arystokracji, magnatów, najbardziej zamożnych. Aby zacząć kolekcjonować sztukę najnowszą nie trzeba mieć na koncie milionów; wystarczy kilkaset do kilku tysięcy złotych. Niby oczywiste, a jednak nie do końca. Wydaje się, że najlepiej powinny wiedzieć o tym galerie sztuki, które są otwarte dla wszystkich. Niestety niektóre z nich nadal uparcie budują wokół swoich biznesów otoczkę elitarności. Według mnie tego typu zachowania powinny być wyeliminowane. Galerie działające według starych standardów, przyciągną tylko tych kolekcjonerów, którzy według tych samych standardów kupują, a… umówimy się – tych będzie z czasem coraz mniej. Galerie, które nie dostosują się do zmian społecznych naturalnie będą miały problem z utrzymaniem się na rynku. Trzeba uświadomić sobie jedną rzecz. Dzieło sztuki nie powinno być traktowane jako dobro luksusowe, nawet jeśli dużo kosztuje. Dzieło sztuki to przede wszystkim dobro estetyczne i intelektualne i w tym należy widzieć jego największą, bezcenną wartość. Taką uniwersalną wartość ma tylko i wyłącznie dzieło sztuki – samo w sobie – i nie można jej kupić w żaden sposób.

Jak współczesny kolekcjoner wpływa na współczesny rynek sztuki?

Nowe pokolenie kolekcjonerów wymusza zmianę tradycyjnych zasad i schematów funkcjonujących na rynku sztuki. Ci, którzy zaczynają tworzyć nowe standardy, dopasowane zarówno do nowej sztuki, nowego pokolenia artystów i nowego typu konsumenta, dotrą też do nowego pokolenia kolekcjonerów i mają szansę znacznie zwiększyć swoje zyski.

Ci, którzy nie zauważą rozpoczynającej się rewolucji, będą dotkliwie doświadczać kryzysu, bądź spróbują ratować się manipulacjami. Niestety obecnie galerie manipulują cenami dzieł sztuki w sposób, który nie mógłby być uznany za legalny w żadnej innej branży. Pogłębiająca się niewiedza w obrębie historii sztuki i rynku sztuki często prowadzi kolekcjonerów do kupowania prac za okropnie zawyżone ceny, co krzywdzi przede wszystkim artystę. Dla galerii jest to więc wysoki, ale krótkotrwały zarobek, który po czasie i tak wychodzi na jaw i uderza z powrotem ze zdwojoną siłą.

Kupujcie odpowiedzialnie!
GALERIANKA

Źródło gifa tytułowego: MICHELLEAREID.TUMBLR.COM

3 comments

Artfreak

W końcu, jakieś inne stanowisko, szalenie popieram. Słowa wypowiedziane głośno mają moc urzeczywistniania rzeczy oczywistych. Mam nadzieję że to właśnie się tutaj wydarzy.

    GALERIANKA

    Dziękuję za wsparcie. Nie zamierzam wyłącznie pisać o potrzebie zmian – już niedługo je wprowadzę!

Leave a reply