Menu
Menu

#sztuka na Instagramie

Nie masz czasu, nie masz ochoty, nie masz z kim pójść do galerii sztuki? Przejrzyj Instagrama. I nie chodzi mi o przeglądanie selfies, w których idealne połączenie filtrów można nazwać arcydziełem (wiem, to potrafi uzależnić…). Tym razem zrób coś dla siebie. Odwiedź instagramowe galerie sztuki.

Instagram to idealne medium do promowania sztuk wizualnych na szeroką skalę. Obecnie dobrze prowadzone konto na Instagramie potrafi doprowadzić artystów i galerzystów do takich zysków, jakich nigdy nie osiągnęliby reklamując się w najbardziej poczytnych magazynach sztuki, wystawiając prace na targach sztuki czy w stacjonarnych galeriach. Oczywiście Instagram nigdy w pełni nie zastąpi tradycyjnych form wystawiennictwa, sprzedaży i budowania relacji, ale może być ich świetnym uzupełnieniem.

Mamy więc artystów, którzy samodzielnie promują się w świecie social media, mamy galerie, które wystawiają i sprzedają na Instagramie (czasem tylko i wyłącznie tam!), mamy kolekcjonerów, którzy obserwują i mamy też muzea, które dzięki portalom społecznościowym stają się jeszcze bardziej otwarte – na odwiedzających i na „konkurencję”!

Muzea – #MuseumInstaSwap  

Zaczęło się całkiem niewinnie – portal Londonist opublikował ranking 10 najlepszych muzeów w Londynie, które aktywnie promują swoje placówki na Instargramie. To właśnie zainspirowało Russella Dornana (pracownika Wellcome Collection) do zainicjowania muzealnej “wymiany kulturowej”. Muzea z listy zostały połączone w pary. Pracownicy każdego z muzeów mieli odwiedzić partnerską instytucję i opublikować swoje odkrycia na Instagramie. Efekt? Budowanie więzi między instytucjami, nowe spojrzenia na wystawiane obiekty, pokazanie zaskakujących powiązań między totalnie różnymi dziełami, no i oczywiście nowy powód do rozmawiania o muzach. Od tego czasu akcja rozwinęła się nie tylko w samym Londynie, ale również poza granicami naszego kontynentu – tydzień temu odbyła się nowojorska wersja #MuseumInstaSwap!

Marszandzi i galerie – Simco i Dick Richter

Kiedyś producent filmowy, dziś kolekcjoner, niezależny konsultant i kurator. Zaczynał podobnie jak Charles Saatchi, kupując duże ilości dzieł młodych artystów, zanim podpiszą jakiekolwiek kontrakty z galeriami. Stefan Simchowitz odwiedza artystów i publikuje ich prace na swoim Instagramie. Dlaczego pracuje w ten sposób? Młoda sztuka, młode pokolenie artystów i nowi kolekcjonerzy wymagają nowych rozwiązań. Metoda Simchowitza przyspieszyła rozwój młodych i utalentowanych artystów, a kolekcjonerom dała transparentny system sprzedaży. Wiadomo, co sprzedaje i wiadomo, kim są artyści których promuje – widać, że dba o więzi ze swoimi „podopiecznymi”. Dostęp do promowanych przez niego prac ma oddane grono kolekcjonerów.

Innym przykładem jest Dick Richter Gallery. Motto tej galerii brzmi:  “Tutaj [w] @DR wszystko jest dostępne. Nie reprezentujemy artystów, lecz jakość życia. Dziękujemy”. Jej właściciel ukrywa się pod pseudonimem. Jego galeria, jak stwierdził, jest przejawem demokracji w świecie sztuki;  przepustką do wszelkich niedostępnych rzeczy, w świecie, w którym niektórzy ludzie myślą, że nadal musisz płacić, żeby być VIP-em.

Czemu Richter pracuje w ten sposób? Gdy zaczynał, jego działalność nie była przyjęta z aprobatą. W 2010 roku na swoim Instagramie opublikował pracę Ryana Sullivana, którą wycenił na $120 000. Brak tajemnicy handlowej, oddanego grona kolekcjonerów i otwartość na każdego chętnego kupca niszczyła standardy sprzedaży dzieł sztuki. Mimo to Richter był zdeterminowany – okazało się, że wyprzedził trendy. Wraz z rozwojem platform e-commerce sprzedaż dzieł sztuki online stała się nie tylko akceptowalna, ale po prostu normalna.

Dlaczego sprzedaż dzieł sztuki na Instagramie działa? Jak stwierdził Gavin Brown „Patrzymy na to, na co patrzą wszyscy inni. Oglądamy zdjęcia i sprawdzamy, kto jakie zdjęcia polubił. Wtedy zdajemy sobie sprawę z innych obserwujących, patrzących i lubiących, dzięki temu wiemy, czego oczekują”.

Kolekcjonerzy – popatrz, co mam!

Kolekcjonerzy na Instagramie nie tylko szukają nowych nabytków, ale często sami pokazują swoją kolekcje –reklamują dzieła, które potencjalnie będą chcieli sprzedać. Eleanor Cayre – konsultantka i kurator – stwierdziła, że lubi obserwować kolekcjonerów na Instagramie, bo ciekawi ją, jak ludzie żyją z zakupionymi pracami. Nino Mier, kolekcjoner i dorarca, traktuje swoje konto jak otwarte forum, na którym testuje swoich followersów – sprawdza reakcję na dzieło sztuki nie podając nazwiska artysty. Strategie są różne.

Portal Artsy skontaktował się z najbardziej aktywnymi na Instagramie kolelekcjonerami i przeprowadził badanie, w którym sprawdził, jak używają oni Instagrama oraz jak wyglądają ich nawyki zakupowe. Okazało się, że ponad 50% ankietowanych kupiło dzieło artysty, którego poznało na Instagramie, ale tylko niewiele ponad 30% kolekcjonerów kupiło pracę, którą znalazło na Instagramie. Co ważne, większość z nich woli śledzić konto właściciela galerii, albo jej pracowników, niż oficjalne konto galerii.

Artyści – po co mi marszand?

Prowadzenie Instagrama nic nie kosztuje, a może przyczynić się do pomnożenia zysków. Dlaczego więc nie spróbować? W ubiegłym roku głośno było o Leonardo Di Caprio, który kupił dzieło sztuki znalezione na Instagramie. To chyba wystarczający powód, żeby jako artysta założyć sobie konto… Tutaj znajdziecie kilka wskazówek dotyczących promocji siebie i swojej sztuki na Instagramie.

Dla entuzjastów

Portale internetowe dostarczają wielu rankingów i list, które polecają wybranych, Najlepszych Artystów Roku, Których Musisz Śledzić Na Instagramie. Nie obserwujesz jeszcze żadnego artysty? Najwyższa pora!

With love, likes and shares,
GALERIANKA

Zdjęcie tytułowe: iHeart, Stanley Park, Vancouver. Źródło zdjęcia: widewalls.ch

1 comment

Leave a reply