Menu
Menu

TEFAF – jedne z najważniejszych targów sztuki na świecie [RELACJA].

TEFAF – jak przystało na jedne najważniejszych targów sztuki na świecie – to wydarzenie, które nie zaskakuje. Przed wyjazdem do Holandii spodziewałam się wielu wizualnych inspiracji. Jednocześnie przewidywałam, że organizacja i atmosfera targów przybierze formę nudnej, aczkolwiek mającej znamiona elitarnej i luksusowej, imprezy „dla dorosłych”. Nie zawiodłam się! (sic).

Na trzydziestu tysiącach metrów kwadratowych, w małym mieście Maastricht, w ciągu dziesięciu dni TEFAF odwiedzane jest przez tysiące osób z całego świata. To dość dobrze słyszalne i odczuwalne – wszyscy spacerują między boxami, zapatrzeni na dzieła sztuki i co chwilę na siebie wpadają, rzucając w stronę obiektu zderzenia krótkie „ups, pardon” i kontynuując po włosku, holendersku, niemiecku bądź angielsku dialog ze swoim rozmówcą. Do tego można szybko się przyzwyczaić, bo zdecydowanie jest na co patrzeć. Oczywiście sporą część wystawy obejmują obrazy, ale na TEFAF znajdziecie także dużą ilość antyków, rzeźb, książek, ceramiki i designu. Na wydarzeniu wyraźnie dominują galerie europejskie, ale nie braknie też reprezentantów ze Stanów. Z resztą, oprócz tego że w tym roku TEFAF prezentuje nam totalnie zmienioną identyfikację wizualną, to dodatkowo rozpoczyna ekspansję – w październik TEFAF odbędzie się również w Nowym Jorku.

Polskie akcenty na TEFAF? W tym roku na wydarzeniu nie „wystawiała się” żadna polska galeria sztuki. Z tego co sprawdzałam,  tylko jedno polskie medium internetowe na bieżąco zapowiadało to wydarzenie. Na miejscu nie zetknęłam się w ogóle z językiem polskim, ale za to znalazłam jedno dzieło sztuki polskiego artysty (chociaż nie wykluczam, że mogło być ich więcej) wystawione na sprzedaż. Tak, była to praca Wojciecha Fangora.

Wejście na targi nie obliguje do kupowania czegokolwiek (no może poza czymś do jedzenia po kilkugodzinnym spacerze między wystawami). Oprócz sprzedaży dzieł sztuki, targi spełniają jeszcze kilka innych funkcji: prezentują specjalne kuratorowane wystawy oraz zbiory muzealne, organizują sympozja, konferencje i warsztaty.

John Chamberlain, "Softenedbysnow", 2007. GALERIE BOULAKIA

Jak wyglądała sama ekspozycja dzieł sztuki? Galerie dysponowały dużymi, świetnie oświetlonymi przestrzeniami, aczkolwiek niewiele z nich postanowiło wyróżnić się z tłumu innych wystawców sposobem ekspozycji. Tego mi zabrakło. Z tego co widziałam, niewiele galerii zdecydowało się też na podanie szacunkowych cen wystawionych prac przy opisach dzieł. Kilka różnych nazwisk można było zobaczyć w wielu miejscach na targach, dominowały prace Andy’ego Warhola, Damiena Hirsta, Marca Chagalla czy Picassa.  Uwagę zdecydowanie przyciągnęła praca Banksy’ego wystawiona w holenderskiej galerii Smitha Davidsona oraz oczywiście gwiazda targów – odnaleziony niedawno obraz Rembrandta z cyklu „Alegorie zmysłów” przedstawiający zmysł węchu. Obraz zaraz po ustaleniu poprawnej atrybucji został sprzedany za ok. 3 mln euro. Do oglądania obrazu na TEFAF stale ciągnęła się kolejka. Ktoś z gości trafnie skomentował ją rzucając w tłum okrzyk „Przecież to nie Mona Lisa!” i zajął grzecznie swoje miejsce w linii.

Rembrandt, "Alegoria węchu", 1624-25. Galerie Talabardon & Gautier.

Wspomniana wcześniej „luksusowość” wydarzenia mieszała się NA SZCZĘŚCIE z „codziennością”. Co prawda drzwi wejściowe otwierał odwiedzającym specjalnie na tę okazję przebrany lokaj, a wokół ulokowanych między wystawcami barów-wysp, które serwowały wyłącznie ostrygi, tapas, czy sushi, ciągle kręcili się kelnerzy z szampanem, ale nie oznacza to, że wszyscy odwiedzający ubrani byli w najdroższe garnitury i długie suknie. Wydarzenie odwiedzane jest także przez nie-kolekcjonerów, rodziny z dziećmi i młodzież. TEFAF można z resztą śmiało potraktować jako dobrą, muzealną wystawę – wiele z prezentowanych tam prac znacie z podręczników historii sztuki!

Więcej zdjęć z wydarzenia znajdziecie na Instagramie i Facebooku,

GALERIANKA

0 comments

Here is no comments for now.

Leave a reply